Artykuł
Add this post to favorites

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

0
0 opinie

Kiedy sytuacja na świecie sprawia, że jesteśmy poruszeni, częściej śledzimy doniesienia medialne i reagujemy na nie różnymi emocjami i zachowaniami, dzieci mogą czuć się zdezorientowane i tracić poczucie bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że kilkulatki potrafią wyczuwać nastroje dorosłych, ale nie są jeszcze w stanie ich właściwie zinterpretować. Zamiast więc zostawiać im pole do domysłów, lepiej przeprowadzić uspokajającą rozmowę. Przeczytaj, jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie w sposób odpowiedni do jego poziomu rozwoju.

8min. czytania Marz 29, 2022

Z artykułu dowiesz się:

Po co w ogóle rozmawiać z małym dzieckiem o wojnie i kiedy to robić?

Jak rodzic może przygotować się do takiej rozmowy?

Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie? Co mówić, a czego nie?

Jak rozmawiać z dzieckiem o emocjach (nie tylko w czasie wojny)?

„Dlaczego rodzice płaczą albo chodzą podenerwowani i rozmawiają o czymś w tajemnicy?”, „czy my też będziemy musieli uciekać jak chłopiec z przedszkola?”, „czemu u cioci mieszkają jacyś obcy ludzie?”. Gdy dorośli są zaabsorbowani toczącą się za granicą wojną, a w kraju pojawiają się uciekające przed nią rodziny, trudno uchronić dziecko przed tym trudnym tematem. Zwłaszcza gdy styka się z rówieśnikami na placu zabaw, w przedszkolu, a u sąsiadów czy nawet we własnym domu pojawili się goście. Mówienie dziecku o wojnie, tak by je uspokoić, a nie wystraszyć, wymaga sporej uważności ze strony rodzica. Zobacz, jak możesz to robić.

 

Jak rozmawiać z małym dzieckiem o wojnie? I czy w ogóle trzeba?

Odpowiedź na to pytanie na pewno jest prostsza w wypadku dzieci w wieku szkolnym czy nastolatków. Ich nie da się uchronić przed informacjami napływającymi ze świata, więc zainicjowanie przez rodzica rozmowy o wojnie wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Co jednak z maluszkami w wieku przedszkolnym? Teoretycznie można przecież nie oglądać przy nich telewizji, nie rozmawiać na ten temat i zachowywać się tak, by nie dowiedziały się, czym żyją dorośli. Takie podejście może się sprawdzić, gdy pociecha przebywa głównie w domu, nie chodzi do żłobka, klubiku czy przedszkola ani nie ma starszego rodzeństwa, które naturalnie będzie zadawać pytania.

Niektórzy psychologowie zalecają, by rodzice takich szkrabów wstrzymali się z rozmową o wojnie do czasu, aż dziecko samo ją rozpocznie – bo np. usłyszy coś na placu zabaw. Drugi moment, gdy warto podjąć ten temat, to zauważenie zmiany w zachowaniu dziecka – np. jeśli zrobiło się osowiałe lub pobudzone, silniej niż kiedyś reaguje na bodźce, ma problemy ze snem, zaczęło obgryzać paznokcie itp. Wtedy możesz spróbować delikatnie wybadać, czy nie wynika to z niepokoju związanego z sytuacją na świecie.

Inni psychologowie zwracają jednak uwagę, że jeżeli dziecko samo dowie się o wojnie np. od rówieśników czy przypadkiem podpatrzy coś w telewizji, zszokowane może zareagować dużym strachem. Wtedy trudniej będzie mu na spokojnie wytłumaczyć, że ono, jego rodzice i dom są bezpieczni. Dlatego jeśli posyłasz syna czy córkę do przedszkola lub na zajęcia rozwojowe (szczególnie gdy w grupie mogą znaleźć się dzieci, które uciekły z kraju objętego działaniami wojennymi) rozważ, czy nie lepszym rozwiązaniem będzie wcześniej przygotować maluszka na to, co może tam usłyszeć lub zobaczyć.

Czy kilkuletnie dziecko może w ogóle zrozumieć, czym jest wojna?

I tak, i nie. Lewa półkula mózgowa, czyli ta odpowiadająca za analizę i logiczne myślenie, w znacznym stopniu rozwija się od 7. roku życia. Oznacza to, że wcześniej dziecko nie ma wystarczających zasobów poznawczych, by takie zagadnienia zrozumieć. 3-, 4- czy 5-letni maluszek, który słyszy, że kogoś spotkała jakaś sytuacja, automatycznie odnosi ją do siebie. Stąd potencjalne lęki i pytania typu: „czy nam też zniszczą dom?!”. By zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa, można mu w prosty sposób wytłumaczyć, że wojna toczy się w innym kraju i nam w tym momencie nic nie grozi.

Pamiętaj, że to, czy zdecydujesz się porozmawiać z dzieckiem o wojnie, to zawsze Twój wybór. Nikt nie zna maluszka i jego reakcji emocjonalnych lepiej od Ciebie. Ogólne poradniki mogą jedynie naświetlić Ci sytuację i wskazać zalety i wady obu rozwiązań, jednak ostatecznego wyboru podyktowanego dobrem dziecka mogą dokonać tylko rodzice.

Tata i synek rozmawiają o wojnie

 

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem na trudny temat, zadbaj o swoje emocje

Nim przejdziemy do tego, jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie, warto wspomnieć o stworzeniu bezpiecznych warunków do takiej rozmowy. Pierwsza i podstawowa sprawa, na którą zwracają uwagę psychologowie dziecięcy, to zadbanie o własny stan emocjonalny.

Lęk należy do emocji, które łatwo się rozprzestrzeniają. Każdy z nas jest podatny na wzbudzające lęk treści w mediach, a po kontakcie z pełną obaw i czarnych myśli osobą nieraz sami czujemy się zestresowani. Być może, gdy to czytasz, przypominają Ci się podobne sytuacje z Twojego życia.

Dlatego, aby nie przenosić swoich lęków na dziecko, na rozmowę o wojnie postaraj się wybrać moment, kiedy czujesz się w miarę spokojnie. Dzięki temu łatwiej udźwigniesz odpowiadanie na pytania swojej dociekliwej pociechy. Jeśli maluszek będzie widział, że rodzice się boją, sam też może się przestraszyć.

Mam dziecko w wieku 0-2 lata, więc mnie to nie dotyczy?

Jesteś rodzicem maluszka, który jeszcze nie chodzi do przedszkola i wydaje się, że jest za mały, by cokolwiek z tego zrozumieć? W tej sytuacji wbrew pozorom również potrzebna jest duża uważność. Jeśli mama i tata chodzą ciągle podenerwowani, nie potrafią pokonać swoich lęków i odzyskać poczucia bezpieczeństwa, niemowlak, roczniak czy dwulatek mogą to wyczuć. Nikt oczywiście nie oczekuje od Ciebie, że będziesz oazą spokoju, gdy dzieje się coś stresującego i poruszającego emocjonalnie, jednak jeśli aktywuje się w Tobie nadmierny lęk, być może warto skorzystać ze wsparcia psychologa.

Jak rozmawiać z dzieckiem na trudne tematy, takie jak wojna? Co mówić, a czego nie?

Pora przejść do tego, co pewnie interesuje Cię najbardziej, czyli odpowiedzi na pytanie, jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie. Nie ma na to jednego dobrego rozwiązania, jednak tych kilka wskazówek może Ci pomóc.

  1. Aby wytłumaczyć małemu dziecku, co to jest wojna, możesz wykorzystać symbolikę przedmiotów lub zabawek. Używaj przy tym jak najprostszego języka. Kilkulatkowi wystarczy informacja, że wojna to taka sytuacja, w której dwa kraje są ze sobą skłócone i jeden atakuje drugi, by zabrać jego tereny. Walkę dwóch państw o ziemię możesz pokazać na przykładzie klocków albo w formie zabawy, w której Ty i maluszek próbujecie zagarnąć jak największą powierzchnię dywanu, kanapy czy trawnika.
     
  2. Mów dziecku prawdę – ogólnikową, okrojoną i dostosowaną do jego poziomu rozwoju, ale jednak prawdę. To nic złego powiedzieć „nie wiem”. Jeśli maluszek zapyta, czy u nas też będzie wojna, lepiej nie odpowiadać, że „na pewno nie” czy „obiecuję, że nie”. Nawet jeśli prawdopodobieństwo jest znikome, nikt nie ma szklanej kuli, żeby przewidzieć przyszłość. Gdyby Twoja obietnica zawiodła, dziecko poczułoby się oszukane. Poza tym kilkulatek doskonale czuje, kiedy próbujesz coś przed nim ukryć, a to może potęgować lęki.
     
  3. Staraj się mówić uspokajająco – wojna toczy w innym kraju, a my jesteśmy w Polsce i mamy policję, wojsko oraz innych ludzi, którzy dbają, żebyśmy byli bezpieczni i żeby ani rodzicom, ani dzieciom nic się nie stało. W rozmowach z dzieckiem o wojnie skupiaj się właśnie na budowaniu poczucia bezpieczeństwa.
     
  4. Dobrze jest dawkować informacje – jeżeli prosta odpowiedź okaże się dla dziecka wystarczająca i nie ciągnie ono tematu, to na tym poprzestań. Ze szczegółami lepiej wstrzymać się, aż maluszek zapyta o coś, co go nurtuje.
     
  5. Mówiąc dziecku o wojnie, staraj się dbać o to, by nie dzielić i nie stygmatyzować grup. Lepiej unikać narracji typu „źli Niemcy napadli na Polskę” czy „źli Rosjanie napadli na Ukraińców”, bo to tworzy bazę pod późniejsze stereotypy i konflikty – np. w przedszkolu czy szkole, jeśli w klasie są dzieci z danych krajów. W dzisiejszym świecie warto od najmłodszych lat przyzwyczajać dziecko do wielokulturowości, a podziały temu nie sprzyjają.
     
  6. Jeśli Twój maluszek spotyka w przedszkolu czy na zajęciach kolegów i koleżanki pochodzących z terenów objętych wojną, spróbuj go na to przygotować. Powiedz, że dzieci mogą na przykład rysować albo opowiadać dziwne dla niego, niepokojące rzeczy, a także reagować inaczej niż większość grupy itp. Wytłumacz, że to wszystko jest OK, że to tylko wspomnienia tych dzieci, ale teraz wszyscy jesteśmy bezpieczni.

Rozmowa z dzieckiem to jedno, ale ważne jest też wszystko, co może ono usłyszeć lub zobaczyć w międzyczasie. Staraj się dbać o to, by Twój brzdąc nie podpatrzył w telewizji wojennych scen pokazywanych w programach informacyjnych, które oglądasz. Warto też zwracać uwagę na rozmowy dorosłych, które toczą się w obecności maluszka – dotyczy to zarówno dyskusji między rodzicami, jak i rozmów z wpadającymi w odwiedziny gośćmi. Starajcie się nie debatować głośno nad szczegółami działań wojennych podawanymi przed media, ale też nie robić z tematu wojny sekretu, o którym mówi się szeptem i po kątach. Wszelkie tajemnice dorosłych mogą być sygnałem dla wyobraźni dziecka, że coś jest nie tak, że jest powód do niepokoju.

 Jak rozmawiać z dziećmi o emocjach? Mama przytula małą córeczkę

 

Jak rozmawiać z dziećmi o emocjach w czasie wojny i nie tylko?

Sytuacja toczącej się niedaleko wojny to jedno z najtrudniejszych doświadczeń i tematów do rozmów z dzieckiem. Może pojawiać się wtedy wiele nieprzyjemnych emocji. Dla Ciebie jako rodzica ważne jest, by pokazać, że są one normalne, oraz by uczyć dziecko ich bezpiecznego przeżywania.

W tym czasie staraj się zwracać szczególną uwagę na zachowania dziecka i na jego ciało, bo to przez nie manifestują się emocje. Jeśli zauważysz coś nietypowego, możesz zapytać na przykład: „Zauważyłam, że chyba czymś się niepokoisz – czy mogę Ci jakoś pomóc? Czy chcesz mi o tym opowiedzieć?”. Przede wszystkim staraj się zapewnić dziecko, że ma w Tobie wsparcie – jeżeli zobaczy, usłyszy lub będzie czuło coś, z czym nie potrafi sobie poradzić, zawsze może przyjść do Ciebie.

Gdy rówieśnicy, dorośli i media mówią o wojnie, a do przedszkola lub klubiku dołączają dzieci z kraju objętego konfliktem, Twoja pociecha może reagować nie tylko lękiem. Naturalne jest także, jeśli zacznie okazywać złość: bo pani poświęca mi mniej uwagi, bo z tą dziewczynką nie da się bawić, bo nie chcę się dzielić swoimi zabawkami... Złość to naturalna emocja, która sygnalizuje nam nasze granice. Pozwól dziecku ją wyrażać, ale monitoruj, w jaki sposób to robi – może będzie trzeba pokazać mu lepszy (np. zamiast bić dzieci czy panią może uderzać w domu w poduszkę).

Najważniejsza rzecz, którą warto w tej kwestii zapamiętać, to by starać się nie mówić „nie złość się”, „nie krzycz”, „opanuj się”, „nie ma się czego bać”, „nie histeryzuj”. Choć takie sformułowania wchodzą nam nieraz w usta automatycznie (pokolenia dzisiejszych 20-, 30- czy 40-latków były wychowywane na innych zasadach niż obecnie, więc to naturalne), możemy nauczyć się to kontrolować. Zamiast unieważniać emocje dziecka lub je bagatelizować, lepiej dawać przekaz, że wszystko, co maluszek przeżywa, jest w porządku, a Ty możesz mu pomóc sobie z tym poradzić.

rating review icon

ZOBACZ CO MYŚLĄ INNI RODZICE

Średnia ocena

0
0
0 opinie użytkowników

Oceny społeczności

  • 5 star
    0
  • 4 star
    0
  • 3 star
    0
  • 2 star
    0
  • 1 star
    0

Dodaj nową opinię